Maciej Politowicz - fotografia to sztuka

Maciej Politowicz1221

Jesienna scenografia i historia ślubu Alana i Kasi.

Zawsze oglądam zdjęcia ślubne każdej mojej pary kilkadziesiąt razy. Już po kilku razach potrafię zaobserwować nie tylko to co widać gołym okiem ,ale również to czego nie widać – chemii międzyludzkiej, relacji. Większość wykonywanych przeze mnie zdjęć odzwierciedla właśnie takie relacje. Nie pozy, sztuczne uśmiechy i białe zęby. Staram się przekazać na zdjęciach ślubnych to wszystko, co towarzyszy parze młodej przez cały dzień. A jest to cały zbiór wszelakich myśli, uczuć, iskier, czułości, dotknięć, gestów, zachowań. I za kilka lat, oglądając swoje fotoalbumy można będzie sobie o tym przypomnieć.

Powyżej na ujęciu reportażowym Kasia i Alan. Przeglądając galerię zdjęć ślubnych mojej pary młodej, zastanawiałem się co o nich napisać.

Może napiszę tak. Było mi niezmiernie przyjemnie pracować i towarzyszyć w dniu ślubu, a później na sesji plenerowej tej właśnie parze młodej. Oboje są bardzo interesującymi ludźmi, z pasjami. Z mojej obserwacji wynika, że każdy z nich zagospodarowuje sobie do tego jakąś swoją przestrzeń. Nie przeszkadzają sobie. Taki poziom związku partnerskiego osiągnąć niełatwo.

Wracamy do zdjęć. To był ślub, na którym to co niewidoczne udało się (mam nadzieję) przekazać. Pogoda się nie obraziła, bo do samego wieczora było bardzo ciepło, z krótką przerwą na niewielki deszczyk. Kościół się nie spóźnił 😉 Nawet zachwycił mnie swoją jasnością i grą wpadającego światła (a uwierzcie mi, że to jakie światło zastane i sztuczne jest w kościele determinuje efekt końcowy zdjęć ślubnych bardziej niż cokolwiek innego). Śmiało mogę polecić ten kościół – św. Stanisława Kostki w Gdyni (https://gdynia.jezuici.pl/).

Po ślubie, życzeniach złożonych przed gdyńskim kościołem, impreza przeniosła się do Folwarku Dajak w Koleczkowie, niedaleko Gdyni (http://www.dajak.pl/). Wnętrze sali, urządzone w stylu rustykalnym, dawało uczucie ciepła tradycyjnego domu. Wdzięcznie fotografuje się takie przestrzenie. Kolory soczystej zieleni w okolicy, ale też już pojawiające się jesienne żółcie i czerwienie dodały smaku fotografiom. Duża ilość dodatkowych źródeł światła pozwalała na wykonanie bardziej artystycznych ujęć, które z punktu widzenia fotografa ślubnego z duszą artysty, dużo bardziej cieszy oko.