Maciej Politowicz1221
Plenerowa sesja ślubna z Kasią i Alanem w Gdańsku i okolicach. 20 marca 2019 Tagi: , , , ,

Bohaterami poprzedniego wpisu byli Kasia i Alan, których reportaż ślubny możecie obejrzeć tu. Tymczasem trochę o ich sesji plenerowej. Po weselu umówiliśmy się na plenerową sesję ślubną. Ustaliliśmy, że chcemy wykonać zdjęcia w trzech zupełnie różnych miejscach i klimatach, natomiast wszystkie w okolicach Gdańska.

Plenerowa sesja ślubna z wykorzystaniem drona nad jeziorem Radunia nieopodal Gdańska

Pierwsze z nich trochę romantyczne, nawiązujące do klasyki fotografii ślubnej – czyli las i jezioro. Dla mnie w fotografii ślubnej chodzi głównie o ludzi i ich relacje. Miejsce sesji często odgrywa tu rolę drugoplanową, uzupełniającą główny temat sesji. Owszem jest ważne, ale nie najważniejsze. Często, żeby stworzyć coś fajnego wystarczy wyjechać kilka kilometrów Gdańsk i bum – jest genialna miejscówka. Odkryłem ją jakiś czas wcześniej podczas rodzinnego spaceru i stwierdziłem, że będę musiał wrócić tu kiedyś z moją parą młodą. Tego dnia dodatkowo ciekawie wyglądał kontrast pomiędzy soczystą zielenią konarów drzew i bogactwem ich struktur, a gładką i chłodną w odczuciu taflą wody. To drugie ujęcie chciałem złapać zmieniając nieco perspektywę za pomocą mojego drona.  

Zdjęcia ślubne z pustynno-księżycowym krajobrazem w tle

Po krótkim spacerze przeszliśmy do drugiego miejsca naszej sesji ślubnej z pustynno-księżycowym krajobrazem w tle. Tak się składa, że zupełnie niedaleko znajduje się żwirownia. Takie miejsca mają w sobie jakąś trudnowytłumaczalną metafizykę. Jakby się wylądowało na obcej plancie. Dodatkowo ta prostota i minimalizm tła. Kasia i Alan także zdawali się podzielać moje wrażenie miejscem i na tym wspólnym optymizmie oparliśmy naszą plenerową sesję ślubną w tym miejscu:) Wyobraźnia mogła podziałać. Także podziało miejscowe błoto niesamowicie atakując nasze obuwie (ale kto by się tym przejmował jak tu takie dzieło powstaje:)

Ślubna sesja plenerowa na terenach dawnej Stoczni Cesarskiej w Gdańsku

Ostatnie zdjęcia plenerowe to industrialne klimaty Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. Już teraz w dużej mierze udostępnionej do zwiedzania (o szlaku stoczni cesarskiej przeczytać możesz tutaj). Miejsce to wybraliśmy bo szukaliśmy przestrzeni, w której możliwe będzie godne zaprezentowanie drugiej miłości Alana – jego Wartburga. Bo okazało się, że Alan jest miłośnikiem motoryzacji rodem z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Więc mieliśmy wybrane industrialne miejsce, byli bohaterowie, wystarczyło odrobinę zadymić żeby otrzymać nietuzinkowy efekt naszej industrialnej sesji ślubnej. Z czasem zaczynało robić się ciemnej. Znowu czas dla kreatywności podczas zdjęć ślubnych. Nic prostszego jeżeli do oświetlania modeli można używać auta z pięcioma źródłami światła z przodu. Chyba zacznę na sesje ślubne zabierać jakiegoś Wartburga:)

A jeżeli po obejrzeniu zdjęć nabierzecie ochotę na nieco więcej industrialnych klimatów Stoczni Cesarskiej na moich zdjęciach ślubnych to podobną historię możecie obejrzeć tu.