Maciej Politowicz - fotografia to sztuka

Maciej Politowicz1221

 

Poznałem w Poznaniu. Poznanie w Poznaniu. Poznania z Poznania.

 

Tytuł wpisu prawie jak z tekstu piosenki Artura Andrusa „…piłem w Spale, spałem w Pile i to jak na razie tyle”.

Ale to nie taka historia. Chociaż treść piosenki nawiązuje również do jelenia wytatuowanego na skórze, a zwierzę to znajduje się w herbie miasta, z którego pochodzi Pan młody – Złotowa. Historię reportażu ślubnego mojej Pary nazwałem epicką, ponieważ była ona perfekcyjnie zaplanowana, no i oczywiście odbyła się w Poznaniu. Każda część tego dnia, wypełnionego po brzegi planu wypaliła. Niespodzianki dotrwały w tajemnicy do końca. Czasu przeznaczonego na przygotowania wystarczyło w zupełności. Dzięki temu, jako fotograf ślubny mogłem nacieszyć oczy tysiącami szczegółów, które zostały uwiecznione najpierw na milionach malutkich kropek, zwanych pikselami, tworząc przepiękne obrazy wyświetlane na niebieskim ekranie. Następnie i już zawsze będą dostarczały uśmiechu oglądane w albumie i fotoksiążce.


Poniżej Panna Adrianna (w sukience z https://mariees.pl/), która śmiało skradłaby serca Wszystkich Brytyjczyków, jeśli tylko zamieniłaby się z księżną Kate 🙂

Ślub w poznańskim kościele św. Jana Vianneya na Sołaczu (http://www.jmv-solacz.pl/glowna.html), z przepiękną oprawą muzyczną, wspaniale ubranymi gośćmi, zamówioną ciepłą (jak na jesień) pogodą. Anegdotycznie dopowiem, że po raz pierwszy miałem do czynienia z księdzem, który dawał fotografom ślubnym karne kartki. Oczywiście jak przystało na reguły gry, zostałem oficjalnie poinformowany za co mogę otrzymać żółtą i czerwoną kartkę i jakie wiążą się z tym konsekwencje 😉 Na szczęście, no i może dzięki kursom liturgicznym dla fotografów ślubnych (mój w Archidiecezji Gdańskiej), udało mi się uniknąć nieprzyjemności.

Teraz to już z górki. Jak to po ślubie. Stres już mnie nie dotyczy. Najważniejsze momenty ślubu, których ni jak nie da się powtórzyć (bo to niestety nie plan filmowy) już za Parą młodą.

Wesele w fajnie zielonym Country Parku pod Poznaniem (link https://countrypark.pl/). Świetna sala, smaczne jedzenie. Dobra muzyka (https://music-tom.com/). Do tego możliwość noclegu. Tort weselny jednej z najlepszych cukierni w Polsce, cukierni Pawlova z Lubonia (https://link.do/Pkk0e). W okolicy interesujące plany fotograficzne wprost do wykorzystania na plener ślubny. To wszystko podane na talerzu powoduje, że proces wykonywania reportażu ślubnego staje się stanem umysłu. Zobaczcie sami.

Na tym weselu odbywało się sporo ciekawych zabaw weselnych. A jak już o nich mowa to zapraszam do wpisu na ten temat tu.