fbpx
Maciej Politowicz1221
Plenerowa sesja rodzinna na Starym Mieście w Gdańsku 30 listopada 2020

Plenerowa sesja rodzinna na Starym Mieście w Gdańsku – już sama ta fraza pobudza wyobraźnie i brzmi fotogenicznie (jeżeli w ogóle można tak powiedzieć;). Na skutek tego zdania w mojej głowie przewija się cała masa przepięknych obrazów, klimatycznych miejsc i związanych z nimi wspomnień. Kocham swój Gdańsk. Przyjechałem do tego miasta na studia 17 lat temu i nie znudził mi się ani trochę. Więc jeżeli czytam w przesłanym do mnie mailu, że ktoś chciałby zrobić sesję zdjęciową na Starym Mieście w Gdańsku to ogarnia mnie radość. Uwielbiam tam fotografować. Chociaż Gdańsk to nie tylko Stare Miasto. To także bliskość Zatoki Gdańskiej i piękne plaże. Jeżeli chcecie ochotę obejrzeć sesję, jaką wykonałem na jednej z gdańskich plaż to zapraszam tutaj.

Plenerowa sesja rodzinna na Starym Mieście w Gdańsku – skąd taki pomysł?

Wszystko zaczęło się od pewnego maila. Napisał do mnie Marco. Ostatnie dwa lata spędził w Polsce realizując kontrakt dla amerykańskiej firmy. Przez ten czas on i jego rodzina zakochali się w architekturze i klimacie Gdańska. Bardzo zależało im żeby przed wyjazdem sprawić sobie rodzinną sesję zdjęciową w plenerze – właśnie na Starym Mieście w Gdańsku.

Stare Miasto w Gdańsku – doskonała tło do fotograficznych sesji w plenerze

Dograliśmy wszystkie szczegóły. Wiedziałem czego oczekiwał ode mnie Marco. Zadanie miało być łatwe i trudne zarazem. Łatwe bo Gdańsk jest piękny, zachwyca i rozkochuje w sobie ludzi. Trudne bo kiedy było się w jakimś miejscu wiele razy trudno jest się wyrwać ze schematu, stworzyć coś oryginalnego. Podjąłem to wyzwanie. Czas zaczynać naszą sesję. Z uwagi na zaplanowany już wylot mieliśmy tylko jedną szansę na wykonanie tej wymarzonej przez nich plenerowej sesji rodzinnej.

Akurat tego dnia pogoda była w kratkę. Od rana padał deszcz, ale Marco postanowił nie odwoływać sesji – w końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Finalnie opłaciło się. Popołudnie dało nam miękkie, rozproszone światło. Co prawda był moment, że zaczęło lekko kropić, ale przez lata wykonywana fotograficznych sesji plenerowych nauczyłem się nie chować aparatu w takich chwilach. Dzięki  temu udało mi się złapać jedno z moich ulubionych zdjęć rodzinnych. Mam na myśli to ujęcie, gdzie Mark (syn Marco) siedzi na przedprożu kamienicy na ulicy Mariackiej i próbuje złapać ustami lecące z nieba krople deszczu (chwaliłem się o tym na moim Instagramie – możesz o tym przeczytać tutaj). Ale wybiegłem trochę za bardzo wybiegłem do przodu.

Wracamy do początku sesji. Jako miejsce spotkania zaproponowałem Ołowiankę. Miejsce w sam raz na początek fotograficznego pleneru – łatwo tam trafić i nie ma problem z zaparkowaniem auta w okolicy. Ołowianka jest miejscem z ogromnym potencjałem i cieszy, że włodarze Miasta zaczęli ten potencjał wykorzystywać. To tutaj stoi popularny napis „Gdańsk” i, co niezwykle dla mnie istotne, rozpościera się najlepszy widok na Stare Miasto. Doskonałe miejsce na zrobienie kilku jak to mówię „klasyków na kominek” (o klasykach będę jeszcze pisał poniżej). Po, nazwijmy to części oficjalnej, zaczynamy nasz fotograficzny spacer. Jestem fanem naturalnej fotografii. Lubię, kiedy taka sesja rodzinna płynie w kadrach, opowiada historię. Dlatego też zawsze proponuję, żeby sesja miała charakter swobodnego spaceru

Z Ołowianki przeszliśmy kładką na drugi brzeg Motławy. Na tym etapie dzieciaki zyskały już więcej pewności i zaczynały swoje szaleństwa, które ja osobiście uwielbiam. Sam mam w domu dwójkę łobuzów i to mi bardzo ułatwia pracę podczas rodzinnych sesji fotograficznych. Doświadczenie rodzica tu procentuje i daje możliwość szansę szybkiego nawiązania dobrej relacji z młodymi modelami. Choć trudno było za nimi czasami nadążyć, a autofocus aparatu pracował na najwyższych obrotach to udawało mi się łapać kadry takie jak lubię – pełne naturalnej radości.

Następnie Długim Pobrzeżem dotarliśmy do mojej ulubionej ulicy na Starym Mieście – do ulicy Mariackiej. Ta wąska, gdańska uliczka ma w sobie niesamowity klimat. W powietrzu jakby czuło się historię tego miejsca. Usytuowane po obydwu stronach ulicy zabytkowe kamienice z niezwykle oryginalnymi przedprożami stanowią doskonało tło do sesji fotograficznej. W tej lokalizacji zdjęcia robią się same. Ostatnim miejscem na trasie naszego fotograficznego spaceru był Długi Targ z punktem kulminacyjnym – fontanną Neptuna. Od tego miejsca zaczęliśmy kierować się z powrotem na Ołowiankę, ale to jeszcze nie był koniec naszej plenerowej sesji rodzinnej. Z doświadczenia wiem, że dużo fajnych kadrów powstaje „przy okazji”. Podczas drogi powrotnej starałem się jeszcze złapać jakieś naturalne ujęcia. Aparat schowałem do plecaka dopiero przy samochodzie.

Jeżeli, po obejrzeniu powyższego materiału, chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o mojej fotografii rodzinnej to zapraszam do dedykowanego wpisu.