Maciej Politowicz - fotografia to sztuka

Maciej Politowicz1221

Wpis z cyklu „Poradnik dla narzeczonych”, tym razem o tym jak pozować na sesji zdjęciowej.

 

Kiedyś bardzo mocno ingerowałem w pozy fotografowanych przeze mnie par. Wszystko musiało być dograne, pasować. Światło naturalne często nie spełniało moich oczekiwań więc rozstawiałem lampy, szukałem odpowiednich dla nich miejsc. Potem dopasowywałem ich moc i łączyłem je z aparatem za pomocą radiowych wyzwalaczy. Na końcu tego długiego procesu następował magiczny „pstryk”.

I zazwyczaj okazywało się, że coś jest nie tak – kąt padania światła jest nie taki, moc błysku jest za słaba lub za mocna, lampa przestała odbierać sygnał z aparatu itp. W całym tym gąszczu „technikaliów” ulatywały mi drobne gesty, wzajemne spojrzenia, naturalność sceny. Powoli to do mnie docierało, mój styl ewaluował i ostatecznie w tym roku postanowiłem odrzucić całą tą otoczkę sprzętową. Postawiłem na naturalne światło. Dzięki temu mogę skoncentrować się na fotografowanych osobach – szukam w nich emocji, sensualności, interakcji. Mogę być naprawdę blisko.

Taki właśnie miał być projekt z zakochańcami w roli głównej. Naturalny, emocjonalny, zwiewnie romantyczny.

W centrum uwagi miała być dwójka ludzi i łącząca ich więź. Bez utartych schematów i póz. Tak właśnie starałem się poprowadzić sesję Oli i Filipa. Chociaż zobaczyliśmy się po raz pierwszy w dniu pleneru, bardzo szybko udało nam się znaleźć wspólny język. Wprowadziłem tą dwójkę w mój pomysł na sesję. Chociaż słowo sesja jakoś mi tu nie pasuje:) Spacerowaliśmy, gadaliśmy, żartowaliśmy – zdjęcia powstawały niejako przy okazji. Zapraszam do obejrzenia efektów. 

Pozostałe wpisy z cyklu dla narzeczonych znajdziecie poniżej:

 

jak wybrać fotografa na ślub

na co zwracać uwagę przy wyborze sali weselnej

czy warto fotografować przygotowania

atrakcje weselne – przegląd